a lazy day

Marta i Hegle.

Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
fotografia ślubna
Anna Kalina engagment session
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska

… and live happily ever after (in New York) / .. i żyli długo i szczęśliwie (w Nowym Jorku)

Today I’m starting a series: Stories Like This Don’t Happen In Reality. And if they happen, it’s only in fairy tales, where chaste princesses and brave knights, or possibly handsome shepherds and alluring shepherdesses live happily ever after.

This series starts with a story of Princess Kate and Sir Patrick.

Three years ago Sir Patrick, struck by a mysterious impulse decided to embark on a journey to a faraway land across the ocean, let’s call it Poland, in order to experience its local wedding traditions he had heard so much about. Sir Patrick was a brave participant in all the wedding games, so bold in fact that he caught the groom’s bow tie.

Princess Kate was also present at this grand event. She happened to meet upon Sir Patrick’s gaze for the first time, and yes you guessed right, she caught the bouquet and his heart.

A passionate first kiss followed and its impact was so powerful that three years later the Princess and the Knight vowed eternal love to each other at the very same church. They also celebrated at the same wedding venue well until morning.

I was there too, I can vouch that the story is true. I took photos – one or two, to now share it with you.
But first, let’s start the story with an engagement photo-shoot, in New York:

——————————————————————————————————————————————————————————————————-

Dziś zaczynam cykl – takie historie się nie zdarzają. A nawet jak się zdarzą, to tylko w bajkach gdzie cnotliwe królewny i dzielni rycerze, ewentualnie piękni pastuszkowie i powabne pastereczki żyją długo i szczęśliwie.

Cykl otwiera Królewna Kasia i Rycerz Patryk.

Trzy lata temu Rycerz Patryk zza Wielkiej Wody, powodowany nagłym impulsem, postanowił przebyć ocean, by zobaczyć jak w odległej Polsce bawią się na weselisku. Rycerz Patryk na weselu hulał przednio i tak się dzielnie sprawił, że i muchę złapał.
A Królewna Kasia, która tego dnia Rycerza Patryka pierwszy raz swymi pięknymi oczyma ujrzała – tak, zgadliście – złapała bukiet.

Nastąpił gorący pierwszy pocałunek, a jego moc była taka, że trzy lata później w tym samym kościele Królewna i Rycerz uroczyście sobie ślubowali i na tej samej sali weselnej do rana balowali.

I ja tam byłam, miód i wino piłam, a nawet kilka zdjęć zrobiłam.
Ale na początek, sesja narzeczeńska w Nowym Jorku:


Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
fotografia ślubna
Anna Kalina engagment session
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska

Trinidad Fashion Show (Fashion Focus)

Today I want to invite you to a beautiful twin-island country called Trinidad and Tobago, in the Caribbean.

I must say it was a lot of fun to observe and shoot all that backstage ruckus.

To all the wonderful people who had asked me to shoot their picture – I have decided not to include any posed photos in my story, so if you posed for a photo email me or facebook me and I will sent it, don’t worry.

To Anya Ayoung Chee, the Fashion Focus team and all the designers – thank you for a wonderful experience and for organizing and conceptualizing such a great fashion event.

And lastly, Trinidad and Tobago has a ethnic diversity that is just unforgettable :)

Enjoy!

——————————————————————————————————————————————————————————————————–
Dziś zapraszam na całkiem sporą porcję egzotyki – pokaz mody na Karaibach. A konkretnie w mieście Port of Spain, stolicy Trinidad and Tobago. Pokaz to część projektu Fashion Focus realizowanego pod egidą Anyi Ayoung Chee.
 

Chyba nie ma obywatela kraju Trinidad and Tobago, który by nie wiedział kim jest Anya i nie miał o niej swojej opinii, ale polskim czytelnikom należy się kilka słów wprowadzenia.
 
Popularność Anyi zaczęła się w roku 2007 kiedy to została Miss Trinidad and Tobago. Ale Anya nie tylko jest piękna, ale i wykształcona, utalentowana z zacięciem artystycznym, projektuje sama sobie strój na wybory Miss Universe do tego wygadana i od wielu lat aktywnie działająca w fundacji charytatywnej założonej przez jej rodzinę. Tyle przymiotów prowadzących prostą drogą do świetlanej przyszłości zasługuje na jakiś mocny zwrot akcji który wywraca wszystko do góry nogami. I tak się dzieje – bowiem do mediów trafia taśma na której Anya uprawia seks w trójkącie ze swoim chłopakiem i inną uczestniczką Miss Universe.

Ale ale, pamiętajcie, że to Trinidad and Tobago, a nie Ameryka, a Anya to dziewczyna, która ma czym zaistnieć, a nie wannabe celebrytka.
Wszystko wskazuje na to, że film miał na zawsze pozostać tylko w prywatną pamiątką, a ujawnienie go (prawdopodobnie został wykradziony przy serwisowaniu laptopa) tylko zrujnowało Anyi życie w kraju. Żeby uwolnić się od natarczywości mediów, wścibstwa i plotek przeprowadza się do Nowego Jorku. A tam stawia na rozwój swoich pasji designerskich, studiuje, dostaje się do 9 edycji Project Runway … i wygrywa go. To daje jej siłę przezwyciężyć skandal i wrócić do swojej ojczyzny na Karaibach.

A moim reportażu znajdziecie Anyę na kilku zdjęciach – między innymi na ostatnich fotografiach na których udziela wywiadów i krząta się po studio.

Zanim zaproszę Was do oglądania chciałam tylko powiedzieć, że to była ogromna radość fotografować ten cały przepych i zamieszanie, a dawka etnicznej różnorodności jaką zapewnia Trinidad and Tobago – niezapomniana:)

Enjoy!


Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
international photogrpaher Anna Kalina Ciesielska
 

Tyle piękna w całym mieście

Tyle wydarzeń, a na blogu pustki. Czas to zmienić!
Tak na początek ogromna dawka piękna i miłości – Monika i Wiktor.

Na dobry początek.


Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
Anna Kalina
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny
zdjęcia ślubne
fotografia ślubna
Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
reportaż ślubny

Warsztaty z fotogeniczności

Anna Kalina Ciesielska

Odświeżając mojego przykurzonego bloga chciałam serdecznie zaprosić wszystkie Panny Młode na
warsztaty z fotogeniczności, które organizuję wspólnie z Moniką Bałacińską i Martą Figas z agencji RoyalDay.

Ale o co chodzi, przecież fotogeniczności nie można się nauczyć, albo ktoś jest fotogeniczny albo nie!
No nie do końca.

Jeśli polubisz obiektyw, zaprzyjaźnisz się z nim, obiektyw polubi Ciebie!
Są ludzie, którzy mają do tego dar i niewiele im potrzeba, wszyscy inni muszą sobie tą relację miłosną z obiektywem wypracować, mozolną pracą. Albo kilkoma sprytnymi trickami.

Zawsze wychodziłam z założenia, że są ludzie bardziej i mniej fotogeniczni, ale każdemu można zrobić dobre zdjęcie. Które jest wypadkową pracy fotografa i świadomości obiektywu osoby fotografowanej.

Oprócz tego opowiem o tym na co zwrócić uwagę w dniu ślubu, aby fotograf mógł swobodnie dokumentować ten wyjątkowy dzień, jednocześnie jak najmniej zakłócając go swoja obecnością.

Warsztaty odbędą się w klimatycznych wnętrzach restauracji Bazyliszek:

kalina

Na warsztatach będzie można oprócz tego zapytać o wszystko dziewczyny z RoyalDay, profesjonalna wizażystka opowie o makijażu i pokaże w praktyce jak się malować, a ja oczywiście zrobię Wam zdjęcia.

Zapraszamy – 26 października, godzina 11, restauracja Bazyliszek, rynek Starego Miasta 1/3, Warszawa.

Rezerwacji można dokonać tu.
Możesz również zajrzeć na stronę wydarzenia na Facebooku.

Jaki powinien być następny film Smarzowskiego, czyli do czego prowadzą inspiracje

Anna Kalina

Od dawna za mną chodziła sesja inspirowana książką, którą czytałam, nie przesadzę pisząc, że z kilkanaście razy.

***
Książka, która nie jest warta aby ją czytać dwa razy, nie jest również godna, aby ją raz przeczytać. [Blaise Pascal]

***

Pierwszy raz na Niebezpieczne związki pióra Choderlosa de Laclosa trafiłam gdzieś w liceum. Pożarłam książkę jednym kłapnięciem i wpadłam w depresję. Nie mogłam się pogodzić z tym, że ludzie potrafią być tak podli i wyrachowani, a świat taki niesprawiedliwy.

No, ale później dojrzałam.
Może nie tak od razu, ale kilkanaście lat i kilkanaście lektur Niebezpiecznych związków zrobiło swoje.
Każda następna lektura to odkrywanie i akceptacja kolejnych warstw niedoskonałości ludzkiej natury. Bo w końcu nie jesteśmy tacy źli, jesteśmy tylko ludzcy.

Ale moje zakręcenie na punkcie NZ to także, a może przede wszystkim, fascynacja głównymi bohaterami – Valmontem i markizą de Merteuil. Ich listy do siebie, to taki mały psychologiczny teatrzyk autokreacji, perwersyjne obnażanie się i prezentacja swoich walorów jednoosobowej, ale wyrobionej publiczności.

Obejrzałam wszystkie ekranizacje, wedle moich obliczeń było ich cztery, a ostatnio wysłuchałam nawet audiobooka z podziałem na role.

Pewnie moja obsesja na punkcie NZ predestynuje mnie do roli kapryśnego psychofana, którego nic nie jest w stanie zadowolić, no ale oczywiście ja tak nie uważam.
Bo przecież podoba mi się sporo, ale faktycznie nic nie jest doskonałe.

Pierwsza próba z roku 1959, Les Liaisons dangereuses w reżyserii Rogera Vadima z Jeanne Moreau i Gerardem Philipe – niby ma wszystko co do szczęścia potrzebne, bo kto jak kto ale duet młodych Moreau i Philipe świetnie pasuje do głównych ról. Jednak rzecz się wyłożyła na scenariuszu, który przenosząc realia końca wieku XVIII w wiek XX zatracił spójność i logikę akcji.
Dla mnie najsłabsza z ekranizacji.

Druga uwspółcześniona wersja, to Szkoła uwodzenia (Cruel Intensions) z 1999 roku z Ryanem Phillippe w roli Valmonta (zabawna zbieżność nazwisk) i Sarah Michelle Gellar w roli markizy. Tu wyszło dużo lepiej, bo zabawnie i lekko. Ale trochę za lekko – taki inteligentny i dowcipny melodramat dla nastolatków.

Audiobook – pięknie przeczytany z podziałem na role, warsztatowi lektorskiemu nic nie można zarzucić, ale fatalnie skastingowany. Valmont (nawet nie wiem kto go czyta, bo audioteka.pl nie podała listy kredytów i jeśli sam się człowieku nie domyślisz, to pozostajesz w niewiedzy) – flegmatyczny i powolny i tak bardzo niepasujący do roli żywiołowego Valmonta, że trudno wyobrazić sobie kogoś, kto nie pasuje bardziej.
Za to markiza w interpretacji Joanny Jeżowskiej jest cudnie wdzięczna i wyrafinowana, trafiona w punkcik.
(Tak, opinia w audiotece pod NZ pochodzi ode mnie)

Trochę jakby ktoś, kto rozdzielając role był powodowany jedynie warsztatem i dostępnością danego głosu, a nie tym czy jakkolwiek pasuje do roli. A obsadzać powinien ktoś, kto czuje książkę, kto rozumie postaci.
Dlatego weźcie mnie plizz! na pomocnika castingowca przy polskiej adaptacji.

No ale zanim kilka moich kontrowersyjnych pomysłów na listę płac tej wyimaginowanej ekranizacji, dwa słowa o najlepszych adaptacjach dotąd, czyli Milosa Formana z roku 1989 i Stephena Frearsa z roku 1988.

U Formana jest dużo lekkości, świetna obsada głównych bohaterów (w końcu!) – Annette Bening i Colin Firth. Ale znów jest za lekko. A przecież siłą tej książki są jej kolejne odkrywane dna. I tu wygrywa w cuglach Frears, który jako jedyny dociążył film dramatem. Piękna pętla z otwierającą i zamykającą sceną toalety markizy de Merteuil – w tej roli Glenn Close. I choć Glenn Close jest aktorką naprawdę wielkiej miary i w tym filmie stworzyła piękną wielowymiarową kreację, to jednak, w żaden sposób nie jest to książkowa markiza. Ani wyglądowo, ani charakterologicznie. To kobieta dużo słabszej konstytucji psychicznej, brakuje jej też wdzięku i świeżości bohaterki powieści, zastąpionych tu godnością matrony.
Ale za to John Malkovich jako Valmont genialny i do tego obsadzony genialnie. I nawet jeśli nie jest taki jak Valmont siedzący w mojej głowie, to wybaczam mu to całkowicie, bo to jest po prostu wspaniała rola.

Ale film Frearsa zainspirował mnie do pewnego pomysłu. Bo jak tak sobie kombinowałam kogo zamiast Glenn Close obsadziłabym w roli Markizy, wyszło mi, że Michelle Pfeiffer. Tyle tylko, że ona już była obsadzona w tym filmie w drugiej bardzo ważnej roli kobiecej, prezydentowej de Tourvel. A do tego zagrała ją koncertowo.
Wtedy pomyślałam, że to byłoby ciekawie, aby jedna aktorka zagrała te dwie role. Charakteryzacja i przede wszystkim świetny warsztat aktorski, powodowałby że już sama aura definiowałaby te postaci.
Dwa skrajne oblicza kobiecej natury.

I tak sobie zaczęłam wymyślać listę płac dla polskiej ekranizacji.

Na reżysera wzięłabym Wojciecha Smarzowskiego.
I na serio myślę, że to świetny pomysł! On nie spłaszczyłby treści, zrobiłby jakieś swoje dziwne skróty, a film miałaby szansę mieć szorstki klimat epoki.

Z podwójną rolą markizy de Merteuil i prezydentowej de Tourvel mam niejaki kłopot. Bo w sumie idealnie nadawałaby się Magda Cielecka, ale mimo że Magdzie niejedna dwudziestka może urody zazdrościć, to jednak nie wiem, czy różnica wieku nie za duża.

Drugi pomysł to Małgorzata Socha. Przyznam, że nie widziałam jej nigdy na wielkim ekranie w czymś naprawdę fajnym, ale czuje przez skórę, że jest to aktorka, która jeszcze nie do końca pokazała na co ją stać. Jest niedoceniana, traktowana jako ładny ozdobnik sprzedający okładki. A w teatrze Szóste Piętro w Edukacji Rity, naprawdę dała czadu. Tak, że nawet Piotr Fronczewski wypadł przy niej blado. W połączeniu z reżyserią Smarzowskiego .. mogłoby być ciekawie.

Trzecia propozycja to Weronika Rosati. Trochę jej aura divy kina lat czterdziestych zakłóca mi obraz procesu wcielania się w rolę, ale kto oglądał PitBulla ten wie, że to dziewczyna z ogromnym potencjałem.

Za to przy roli Valmonta poszłabym po linii najmniejszego oporu i wzięłabym do niej Marcina Dorocińskiego.
Ten wybór, uważam, nie wymaga żadnego komentarza.

I choć bardzo przywiązana jestem do moich wyborów, to ciekawa jestem waszych pomysłów na obsadę. A może udałoby się zainspirować Smarzowskiego?
Ehh..

***

I jeszcze tytułem post scriptum. Na potrzeby tego wpisu zapuściłam Google, żeby upewnić się, czy nie ma jakichś ekranizacji, które mi umknęły. I oczywiście okazuje się, że są:

Wierna żona (AKA Game of Seduction) Rogera Vadima z 1976 roku z Sylvią Kristel (tą od Emmanuelle) – to może być ciekawe!
Untold Scandal Lee Je Yonga z roku 2003 z akcją przeniesioną do osiemnastowiecznej Korei.
Dangerous Liaisons, chińska wersja z roku 2012! – doprawdy nie wiem jak mogłam przegapić – w reżyserii Hur Jin-ho.

Trzeci dostępny bez trudu, drugi do kupienia na Amazonie, a pierwszy – cóż, na pewno jakoś znajdę.


***

No tak, a to wszystko tytułem wstępu do sesji, której daleką inspiracją były NZ.
Daleką – choć chmurny Michał wpasowuje się idealnie w moje wyobrażenie wicehrabiego.

Model – Michał Sadowski United for Models
Fryzura – Konrad Klos Hair Emergency
Stylistka – Helena Durda
Make up – Karolina Ciszewska

Za udostępnienie wnętrz Pałacyku Rusieckiego podziękowania dla Polskiej Akademii Umiejętności.

Anna Kalina
Anna Kalina Ciesielska
sesja autorska Kalina
niebezpieczne związki
Anna Kalina Ciesielska
sesja modowa

facebook


Dołącz do mnie na Facebooku!

Strona 1 z 29123456...1020...Ostatnia »